
Zamiast chronić obywateli przed gigantyczną falą, chronią wybrane kieszenie przed brakiem gotówki. Oto jak w majestacie prawa i pod hasłem „pośpiechu” wyciąga się miliony przeznaczone dla poszkodowanych. Wały Przeciw Powodzianom czyli rodzina na swoim zwłaszcza pani Anna Konieczyńska
- Kategoria: Patologia Władzy
- Afera: Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego (KARR) & Pomoc Powodziowa
- Autor: Redakcja 1717
Nowy podgatunek infrastruktury – Wały Przeciw Powodzianom
Wszyscy myśleli, że pojęcie „wały przeciwpowodziowe” dotyczy budowli hydrotechnicznych, których celem jest ochrona ludzkiego życia i dorobku przed niszczycielskim żywiołem. Nic bardziej błędnego! W polskim uniwersum polityczno-biznesowym wykształcił się nowatorski podgatunek infrastruktury: wały przeciw powodzianom
Przewały finansowe, w których strumień państwowych miliardów, zamiast trafiać do zrujnowanych i zalanych domów, płynie wartkim nurtem wprost do kieszeni ustosunkowanych kolesi i partyjnych działaczy. Pieniądze przeznaczone dla poszkodowanych trafiały w miejsca, w które nigdy trafić nie powinny.
Karkonoski festiwal przedsiębiorczości rodzinnej
Swoisty rekord bezczelności ustanowiono w Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR). Gdy dramatycznie poszkodowani ludzie czekali na wsparcie, agencja sprawnie rozdzielała publiczne miliony. Jak ujawniono, ogromne kwoty trafiły m.in. do firmy należącej do męża wiceszefowej tej agencji, Anny Konieczyńskiej — zawieszonej działaczki Koalicji Obywatelskiej, która ma zostać odwołana z zarządu.
Czy owa firma faktycznie ucierpiała w wyniku powodzi? Jak donosi Wirtualna Polska, istnieją co do tego fundamentalne i porażające wątpliwości. Najwyraźniej jedynym „żywiołem”, jaki nawiedził to przedsiębiorstwo, był nagły deszcz bezpaństwowej gotówki z publicznego worka.
„Każdy sobie zdawał sprawę z tego, że wały przeciwpowodziowe mają służyć przeciwdziałaniu powodziom, a tu się okazuje, że w myśl zasady »robimy, nie gadamy«, wały robione są na powodzianach.”
Doktryna: „Bez przesady z tą pieczołowitością”
Jak do sprawy podchodzi szef rządu? Premier Donald Tusk ma gotową wykładnię: w ciągu dwóch lat wypłacono 8 miliardów złotych na podstawie dziesiątek tysięcy decyzji, a priorytetem była szybkość działania. W związku z tym – jak tłumaczy – nie należało „przesadzać z taką pieczołowitością, że będą sprawdzali wszystko milimetr po milimetrze”, bo ludzie czekaliby miesiącami.
Gawiedź ma zatem zachwycać się dynamizmem państwa. Szkoda tylko, że brak owego „sprawdzania milimetr po milimetrze” skutkuje przelewaniem milionów złotych wprost do portfeli partyjnych krewnych. Opozycja wprost nazywa to „porażającym złodziejstwem” i grzmi, że w Polsce rządzonej przez Tuska są „równi i równiejsi”.
Wielka skrucha czy skucha? bezczelność na miarę nowych czasów – a czego mam się wstydzić? rzekła Anuśka
Teatr polityczny: „Gorące żelazo” i brak świętych krów
Premier głośno zapowiada: „Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian”. Tymczasem pani wiceprezes została zapobiegawczo zawieszona w partii (od czerwca), a rządzący przekonują, że „działania CBA od kwietnia pokazują brak świętych krów”.
W rzeczywistości prokuratura narazie dopiero sprawdza, czy są w ogóle podstawy do wszczęcia śledztwa. Jak słusznie zauważają oburzeni obywatele oraz politycy: polityczne zawieszenie czy śledztwo w sprawie to żaden dopust boży ani konsekwencja. Realne konsekwencje są wtedy, gdy ukradzione pieniądze zostaną zwrócone co do grosza, a winni poniosą surową karę!
Pani Anna twierdzi że została rzucona na pożarcie i w pewnym sensie stała się twarzą przekrętu choć inni zrobili większe ale są bliżej koryta.
Podsumowanie
„Wały przeciwpowodziom” okazały się nadzwyczaj szczelne — żaden nieuprawniony grosz nie przedostał się do potrzebujących obywateli, za to całe strumienie wypłynęły tam, gdzie polityczny układ miał największe łapczywe pragnienie. Dopóki odpowiedzialność za okradanie ludzkiej tragedii kończy się na medialnych frazesach o „gorącym żelazie” i partyjnym zawieszeniu, ta patologia będzie kwitła w najlepsze.
SERWIS 1717 — PATROLUJEMY PATOLOGICZNĄ RZECZYWISTOŚĆ
🌊 WAŁY PRZECIWPOWODZIANOM! Jak miliony dla poszkodowanych wsiąkły w partyjne kieszenie.
Mśleliście, że „wały przeciwpowodziowe” służą do powstrzymywania fali? W polskich realiach powstał nowy podgatunek infrastruktury: WAŁY PRZECIW POWODZIANOM! 💸🌊
Gdy zniszczeni przez żywioł ludzie czekali na jakąkolwiek pomoc, w Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego miliony złotych płynęły szerokim strumieniem… m.in. do firmy męża wiceszefowej agencji (wpływowej działaczki Koalicji Obywatelskiej). Czy firma ucierpiała w powodzi? Media mają co do tego porażające wątpliwości. Najwyraźniej jedynym żywiołem był tam deszcz państwowej gotówki!
A co na to góra? Premier rozkłada ręce i tłumaczy, że przy 8 miliardach wsparcia „nie należało przesadzać z pieczołowitością i sprawdzać wszystkiego milimetr po milimetrze”. Pytanie tylko: dlaczego ten brak „pieczołowitości” zawsze przypadkiem trafia do portfeli kolesi? 🤔
I choć władza obiecuje wypalanie sprawców „gorącym żelazem”, to na razie kończy się na… zawieszeniu w prawach członka partyjnego klubu. Realna odpowiedzialność? Brak!
👇 PRZECZYTAJ CAŁY ARTYKUŁ W SERWISIE 1717:
💬 Co o tym sądzicie? Czekamy na Wasze komentarze! Czy zawieszenie w partii to wystarczająca kara za kręcenie wałów na ludzkiej tragedii?
#Serwis1717 #WałyPrzeciwPowodziom #PatologiaWładzy #Afera #Powódź #AferaKARR #CodziennyPrzeglądPatologii #DemokracjaObywatelska


















































