
Wszyscy z Sejmu jeżdżą dużo a ponad połowa wykorzystuje limity na maksa choć ma służowe auta albo lata samolotami lub jedno i drugie!!! Bezczelność, brak umiaru i absolutne poczucie uprzywilejowania – tak najprościej można podsumować oficjalne sprawozdania finansowe płynące z Wiejskiej. Przejazdy posłów (tzw. kilometrówki) kosztowały polskiego podatnika astronomiczne 12,3 miliona złotych, co daje zatrważającą średnią około 36,5 tysiąca złotych wyciąganych z państwowej kasy na jednego parlamentarzystę. Przepisy pozwalały posłom na bezkarne deklarowanie przejechania aż 42 000 kilometrów rocznie – to dystans większy niż obwód kuli ziemskiej na równiku! Największym skandalem pozostaje fakt, że system ten przez lata działał na tzw. „zasadzie zaufania”. Posłowie nie musieli przedstawiać żadnych faktur za paliwo, paragonów ani ewidencji tras – wystarczyło jedno papierowe oświadczenie na koniec miesiąca, by na ich konta płynął strumień publicznych pieniędzy.
TABELA 1: Poselskie kilometrówki w liczbach
| Parametr rozliczenia finansowego | Wartość / Kwota w raporcie | Co to oznacza w praktyce dla podatnika? |
| Łączny koszt kilometrówek | Ponad 12,3 mln zł | Łączna kwota wypłacona posłom z budżetu państwa. |
| Średni zwrot na jednego posła | Około 36,5 tys. zł | Przeciętny roczny bonus paliwowy dla parlamentarzysty. |
| Maksymalny limit roczny | 42 000 km | Dystans odpowiadający okrążeniu całej kuli ziemskiej i ciut jeszcze |
| Stawka ryczałtowa za 1 km | 1,15 zł | Maksymalna stawka wypłacana za przejazd autem o pojemności >900 cm³. za elektryki też biorą |
Rekordziści i ponadpartyjna zgoda: Piaseczno pod Warszawą generuje koszty jak Szczecin?
Gdy w grę wchodzą darmowe pieniądze, na Wiejskiej błyskawicznie znika jakakolwiek walka polityczna – tam panuje idealna, ponadpartyjna komitywa. Na liście największych „paliwożerców” ramię w ramię stoją politycy wszystkich opcji politycznych. Absolutnym rekordzistą zestawienia okazał się poseł niezrzeszony Łukasz Mejza, który rozliczył aż 49,1 tysiąca złotych na kilometrówki (deklarując jazdę ponad 115 km dziennie, w weekendy i święta!), dorzucając do tego kolejne 12 tysięcy za taksówki. Tuż za nim uplasowali się Jarosław Rzepa z PSL (49,8 tys. zł) oraz Maria Koc z PiS (48,3 tys. zł). Najbardziej kuriozalny jest jednak przypadek Piotra Kandyby z Koalicji Obywatelskiej, który również „wyjeździł” 48,3 tysiąca złotych, mimo że jego biuro poselskie znajduje się w… Piasecznie, tuż pod Warszawą! Jak widać, odległość od Sejmu nie ma żadnego znaczenia, gdy trzeba wyczyścić sejmowy ryczałt do samego końca.
TABELA 2: Najwięksi „rekordziści” i anomalie geograficzne czyli z Piaseczna na Wiejską 40tys km
| Imię i nazwisko posła | Przynależność / Okręg | Wykazana kwota | Kuriozum rozliczenia |
| Jarosław Rzepa | PSL | 49 808 zł | Oficjalny lider rankingu sejmowych zwrotów za paliwo. |
| Łukasz Mejza | Niezrzeszony | 49 100 zł | Deklarował jazdę 115 km dziennie + 12 tys. zł na taksówki. |
| Piotr Kandyba | Koalicja Obywatelska | 48 300 zł | Czołówka rankingu, mimo że jego biuro leży w podwarszawskim Piasecznie. |
| Maria Koc | Prawo i Sprawiedliwość | 48 300 zł | Identyczny, maksymalny wynik na podium paliwowego eldorado. |
Podwójne luksusy władzy: rządowa limuzyna pod domem, a w kieszeni sejmowa kilometrówka
Szczytem hipokryzji wykazują się jednak ci, którzy pełnią podwójne role: są posłami, a jednocześnie zasiadają w rządzie jako ministrowie lub wiceministrowie. Osoby te na co dzień mają do dyspozycji darmowe samochody służbowe ze swoich resortów, często wraz z kierowcami oraz pełnym finansowaniem paliwa. Mimo to, bez mrugnięcia okiem, równolegle sięgają po poselskie kilometrówki z Sejmu. Raporty ujawniły, że minister nauki Marcin Kulasek ponad 40,5 tysiąca złotych. Z kolei minister klimatu Paulina Hennig-Kloska dopisała do swojego konta blisko 24 tysiące złotych. To bezkompromisowy dowód na to, że system stworzył uprzywilejowaną kastę, która potrafi bezwstydnie dublować swoje luksusy na koszt podatnika.
TABELA 3: Ministrowie i wiceministrowie z podwójnym finansowaniem
| Nazwisko członka rządu | Funkcja w ministerstwie | Pobrana kilometrówka | Dodatkowe benefity na co dzień |
| Marcin Kulasek | Wiceminister Nauki | 40 537 zł | Służbowa limuzyna rządowa, kierowca na wezwanie. |
| Paulina Hennig-Kloska | Minister Klimatu i Środowiska | 23 766 zł | Resortowy transport VIP + darmowe przeloty poselskie. |
Fikcja oświadczeń i wściekłość podatników – Polacy żądają natychmiastowej likwidacji eldorado
Zwykły polski przedsiębiorca jest bezlitośnie grillowany przez Urząd Skarbowy za każdą fakturę za benzynę i musi prowadzić rygorystyczną ewidencję przebiegu pojazdu pod groźbą kar. Posłom to wszystko uchodziło płazem, ponieważ nikt nie weryfikował stanu ich liczników. Choć pod naciskiem mediów i wściekłości społecznej wprowadzono pewne ograniczenia kwotowe i obowiązek rejestrowania tras poza okręgiem, dla Polaków to zdecydowanie za mało. Z najnowszego sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski wynika, że aż 57% obywateli domaga się całkowitej, natychmiastowej likwidacji poselskich kilometrówek. Naród ma dość finansowania fikcyjnych podróży ludziom, którzy i tak mają w pełni darmowe bilety na pociągi PKP, darmowe loty krajowe LOT-em oraz bezpłatną komunikację miejską w całym kraju.
TABELA 4: Porażające podwójne standardy (Obywatel vs Poseł)
| Cecha procedury kontrolnej | Zwykły przedsiębiorca / Obywatel | Poseł Rzeczypospolitej Polskiej |
| Darmowe alternatywy | Brak. Za pociągi, loty i autobusy płaci z własnej, opodatkowanej kieszeni. | PKP, samoloty LOT, autobusy i tramwaje całkowicie za darmo. |
| Wymóg dokumentacji | Faktury, paragony, szczegółowa ewidencja (dokładna trasa, cel, stan licznika). | Przez lata wystarczyło jednozdaniowe oświadczenie bez żadnych rachunków. |
| Nadzór i audyt urzędowy | Rygorystyczne i stresujące kontrole Urzędu Skarbowego. Kara za najmniejszy błąd. | Kancelaria Sejmu akceptowała setki tysięcy złotych na tzw. „słowo honoru”. |
Eldorado na koszt podatnika. Cała prawda o poselskich kilometrówkach! patrz tabele
To jest absolutne eldorado i bezczelne dojenie naszych podatków przez polityków! 😡 W samym tylko raporcie za ostatni rok na tzw. poselskie kilometrówki poszło z naszych kieszeni ponad 12,3 MILIONA złotych, a rekordziści deklarowali, że rocznie przejeżdżają samochodem dystans większy niż obwód Ziemi! Na portalu bezpiecznapodroz.org oraz w bezkompromisowym serwisie o 17:17 publikujemy porażające tabele i twarde dane, które otwierają oczy. @Kancelaria Sejmu przez lata akceptowała te wnioski w ciemno, bez żadnych faktur za paliwo! Efekt? Tacy posłowie jak @Łukasz Mejza wyciągają po 49 tysięcy złotych rocznie na benzynę, a ministrowie, którzy mają darmowe limuzyny z kierowcą, bezwstydnie dorzucają do tego tysiące z sejmowej kasy! Nic dziwnego, że aż 57% Polaków mówi DOŚĆ i żąda natychmiastowej likwidacji tego przywileju. Co o tym sądzicie? Udostępniajcie ten wpis masowo, niech cała Polska zobaczy te liczby! 💥
kilometrówki to raj dla naciągaczy
#KilometrówekKoniec #SkandalSejmowy #ŁukaszMejza #KancelariaSejmu #EldoradoNaWiejskiej #PodatkiPolaków #O1717 #BezpiecznaPodróż #PaliwoPlus #PrawdaBezCenzury #UdostępnijPrawdę























































