
Niewiarygodne, co stało się ze Świątek. Porażka w Pekinie. Iga Świątek nie zagra w półfinale turnieju WTA 1000 w Pekinie. Polka przegrała w ćwierćfinale z Elise Mertens 6:7(0), 3:6, choć pierwszy set przez długi czas był bardzo wyrównany. Najbardziej bolesny okazał się tie-break, w którym nasza tenisistka nie zdobyła ani jednego punktu. Belgijka wykorzystała swoją szansę i odniosła pierwsze zwycięstwo nad Świątek. Tymczasem porażka w Chinach komplikuje sytuację Polki w walce o udział w kończącym sezon turnieju WTA Finals.
Iga Świątek zatrzymana w ćwierćfinale. Tie-break, który zaskoczył wszystkich
Iga Świątek przystępowała do ćwierćfinału China Open jako faworytka. Polka wcześniej pokonała Gao Xinyu, Donnę Vekić oraz Ivę Jović. Szczególnie imponujący był jej występ przeciwko Amerykance, ponieważ odwróciła losy spotkania mimo trudnej sytuacji w drugim secie. Dlatego kibice liczyli, że w starciu z Elise Mertens również zobaczą zwycięstwo naszej reprezentantki.
Tym razem jednak scenariusz okazał się zupełnie inny. Belgijka od początku prezentowała bardzo solidny tenis, dobrze serwowała i skutecznie odpowiadała na ataki Polki. Co więcej, nie pozwalała Świątek przejąć pełnej kontroli nad wymianami.
Pierwszy set był wyrównany, a żadna z zawodniczek nie zdołała wypracować przełamania. Ostatecznie o losach partii musiał zadecydować tie-break. Właśnie wtedy nastąpił moment, który zaskoczył kibiców.
Mertens całkowicie zdominowała decydującą rozgrywkę. Belgijka wygrała wszystkie siedem punktów, a Świątek nie znalazła sposobu na zatrzymanie rozpędzonej rywalki. Wynik 7:0 w tie-breaku dał tenisistce z Belgii zwycięstwo w pierwszym secie 7:6.
Dla Polki był to wyjątkowo bolesny cios. Po długiej i wyrównanej walce straciła szansę na wygranie partii w sposób, który trudno było przewidzieć jeszcze kilka minut wcześniej.
Mertens nie zwolniła tempa. Świątek nie znalazła odpowiedzi
Przegrany tie-break mógł stać się punktem zwrotnym spotkania. Świątek potrzebowała szybkiej reakcji, aby wrócić do rywalizacji. Niestety, Belgijka nie zamierzała oddawać inicjatywy.
W drugiej partii Mertens nadal imponowała pewnością siebie. Dobrze wykorzystywała swoje podanie, a jednocześnie wywierała presję na serwisie Polki. W efekcie w końcu doprowadziła do przełamania i objęła prowadzenie 4:1.
Świątek próbowała odwrócić losy spotkania, jednak rywalka skutecznie broniła przewagi. Polka nie potrafiła znaleźć sposobu na regularne zdobywanie punktów przy serwisie Belgijki. To właśnie ten element okazał się jednym z najważniejszych w całym ćwierćfinale.
Mertens nie oddała ani jednego własnego gema serwisowego i nie pozwoliła Świątek wypracować choćby jednej szansy na przełamanie. Ostatecznie wygrała drugiego seta 6:3, a cały mecz zakończyła po dwóch partiach.
Spotkanie trwało niespełna dwie godziny. Belgijka odniosła jedno z najcenniejszych zwycięstw w swojej karierze, eliminując byłą liderkę światowego rankingu z prestiżowego turnieju w Pekinie.
Elise Mertens zachwyciła. Belgijskie media mają powody do radości
Zwycięstwo nad Świątek nie było jedynym sukcesem Mertens w stolicy Chin. Wcześniej Belgijka wyeliminowała między innymi Jelenę Ostapenko i Coco Gauff. Pokonanie Polki stało się kolejnym potwierdzeniem jej znakomitej dyspozycji.
Mertens pokazała, że potrafi rywalizować z najlepszymi tenisistkami świata. Przede wszystkim imponowała spokojem w kluczowych momentach oraz skutecznością przy własnym podaniu. W ćwierćfinale nie pozwoliła Świątek wypracować żadnego break pointa, co najlepiej pokazuje skalę jej dominacji w najważniejszych fragmentach meczu.
Po spotkaniu Belgijka nie ukrywała szacunku dla swojej przeciwniczki.
— Iga to wielka zawodniczka — podkreśliła Mertens, doceniając klasę Polki.
Jej zwycięstwo odbiło się szerokim echem również w belgijskich mediach. Nic dziwnego, ponieważ wyeliminowanie jednej z czołowych tenisistek świata z turnieju WTA 1000 to ogromny sukces.
Dla Świątek była to natomiast pierwsza porażka z Mertens. Wcześniejsze dwa bezpośrednie spotkania zakończyły się zwycięstwami Polki. Tym razem Belgijka znalazła sposób na jej grę i zasłużenie awansowała do półfinału.
Świątek sfrustrowana. Polka widziała problem, ale nie zdołała go rozwiązać
W trakcie spotkania można było dostrzec frustrację Świątek. Polka próbowała korygować swoją grę, a w pewnym momencie zwróciła nawet uwagę na zbyt płaskie uderzenia. Problem polegał jednak na tym, że sama świadomość błędów nie wystarczyła, aby odwrócić losy meczu.
Mertens skutecznie utrudniała Polce narzucenie własnego stylu. Belgijka dobrze odczytywała kierunki uderzeń, a jej serwis pozwalał jej unikać trudnych sytuacji. W konsekwencji Świątek coraz częściej musiała szukać ryzykownych rozwiązań.
Nie można jednak tłumaczyć porażki wyłącznie słabszą dyspozycją Polki. Rywalka rozegrała znakomite spotkanie i wykorzystała swoje atuty niemal w każdym kluczowym momencie. Świątek nie znalazła odpowiedzi na jej konsekwentną grę.
To właśnie dlatego przegrany ćwierćfinał powinien być dla naszej tenisistki przede wszystkim materiałem do analizy. Końcówka pierwszego seta i początek drugiego pokazały, jak szybko może zmienić się sytuacja na korcie, nawet jeśli przez długi czas mecz pozostaje wyrównany.
WTA Finals coraz większym wyzwaniem dla Igi Świątek
Porażka w Pekinie ma znaczenie nie tylko sportowe, lecz także rankingowe. Świątek walczy o miejsce w kończącym sezon turnieju WTA Finals, w którym występuje osiem najlepszych zawodniczek sezonu w grze pojedynczej.
Odpadnięcie w ćwierćfinale oznacza utratę szansy na zdobycie kolejnych punktów w chińskim turnieju. W rezultacie Polka musi szukać ich w następnych startach, a możliwości poprawienia swojej pozycji w zestawieniu WTA Race stopniowo się kurczą.
Sytuacja pozostaje trudna, ponieważ sama dobra gra w pojedynczym meczu nie wystarczy. Świątek potrzebuje kolejnych zwycięstw, a także korzystnych rozstrzygnięć w rywalizacji pozostałych tenisistek walczących o kwalifikację.
Mimo to nie należy jeszcze przesądzać, że Polka nie wystąpi w WTA Finals. Ostateczny układ zależy od punktów zdobytych przez zawodniczki w pozostałych turniejach oraz aktualnej sytuacji w rankingu wyścigu do finałów.
Bolesna lekcja przed kolejnymi turniejami
Ćwierćfinał w Pekinie miał być kolejnym krokiem Igi Świątek w kierunku walki o trofeum. Zamiast tego Polka zakończyła udział w turnieju po porażce, która z pewnością pozostawi niedosyt.
Najbardziej wymowny pozostaje tie-break przegrany 0:7. Jednak cały mecz pokazał również, jak skuteczna potrafi być przeciwniczka, która od początku do końca utrzymuje wysoki poziom.
Elise Mertens zasłużyła na awans, a Świątek musi teraz wyciągnąć wnioski z niepowodzenia. Przed nią kolejne wyzwania i walka o jak najlepsze zakończenie sezonu. W Pekinie nie udało się zrealizować celu, dlatego najważniejsze będzie to, jak Polka zareaguje na tę porażkę.

Dziękujemy że przeczytałeś ten artykuł, jest on przygotowany przez naszą redakcję składającą się z osób z niepełnosprawnościami. A jeżeli zainteresował cię nasz materiał? Przeczytaj także: Co za mecz Hurkacza! Djoković pokonany, Polak gra dalej






















































