
Michael O’Leary wrzuca wyższy bieg i rozbudowuje siatkę połączeń z Warszawy oraz Modlina do absurdalnych rozmiarów. Zobacz, jak irlandzki gigant uzależnia od siebie polski rynek lotniczy pod płaszczykiem darmowych promocji. Ryanair zwiększa flotę
Rekordowa ekspansja pod znakiem absolutnej dominacji – Ryanair zwiększa flotę
Ryanair zapowiedział potężne uderzenie na sezon zimowy 2026, pompując setki milionów dolarów w warszawskie bazy operacyjne. Irlandzki przewoźnik planuje dorzucić trzy kolejne samoloty do lotniska w Modlinie, zwiększając tamtejszą flotę do dziewięciu maszyn wartych niemal miliard dolarów. Efekt? Aż 18 nowych tras rozsianych pomiędzy Modlinem a Lotniskiem Chopina, w tym połączenia do Budapesztu, Kopenhagi, Bari czy Neapolu. Mówimy o skokowym wzroście ruchu do poziomu 3,2 mln pasażerów w Modlinie i 800 tysięcy na Chopinie. Wygląda jak rynkowy sukces, ale w rzeczywistości to bezwzględny podbój regionalnego nieba przez jednego gracza.
Miliony z kieszeni pasażerów i monopolistyczne skracanie smyczy regionalnym portom
Tanie bilety od 99 złotych i chwytliwe hasła o tworzeniu miejsc pracy to tradycyjna zasłona dymna w wykonaniu Michaela O’Leary’ego. Kiedy Ryanair wchodzi do portu lotniczego na taką skalę, władze lotnisk często lądują na podbramkowej pozycji, musząc godzić się na drastyczne rabaty opłat lotniskowych i ustępstwa finansowe, byle tylko utrzymać ruch. Podwojenie liczby pasażerów w Modlinie brzmi jak marzenie, ale uzależnienie całej infrastruktury od kaprysu jednej irlandzkiej linii stwarza potężne ryzyko systemowe. Gdy gigant postanowi zmienić warunki gry, lokalny port zostaje z niczym, co doskonale pamiętamy z historii relacji tej linii z polskimi samorządami.
Walka o polskie niebo i gigantyczny ucisk na narodowego przewoźnika
Rozpychanie się Irlandczyków na Lotnisku Chopina aż o 16 tras to bezpośrednia rękawica rzucona PLL LOT oraz pozostałym liniom tradycyjnym. Przewożąc ponad 24 miliony pasażerów rocznie z 13 polskich lotnisk, Ryanair zyskuje monopolizacyjną przewagę, z którą żaden lokalny podmiot nie jest w stanie konkurować cenowo. Zamiast zrównoważonego rozwoju transportu i wspierania krajowej infrastruktury, oddajemy kluczowe węzły komunikacyjne zagranicznemu korpo, które w każdej chwili może przenieść samoloty tam, gdzie dostanie jeszcze wyższe dopłaty. Czas zadać pytania, ile tak naprawdę kosztuje nas ta “tania” oferta i kto zapłaci za nią na końcu.
Bilety od 99 PLN, ale ile dopłacimy z własnych kieszeni?
🔍 Latać tanio czy wspierać krajowy biznes? 🛑 Ryanair wrzuca kolejny bieg i znowu podwaja ruch w Warszawie i Modlinie. Oferta kusi, ale uzależnienie polskich lotnisk od jednego zagranicznego gracza to tykająca bomba. Czy Waszym zdaniem ekspansja tanich linii to szansa na rozwój, czy powolny wyrok dla polskich portów lotniczych, które muszą ulegać ich dyktatowi? Dajcie znać w komentarzach! 👇
pamiętajcie o pułapkach RYANAIR, przelot może kosztować więcej jak 2x bilet
📺 Codzienny Przegląd Patologii






















































