
Sensacyjne zmiany w Tour de France – Czwarty etap Tour de France 2026 przyniósł jedne z największych zmian od początku tegorocznej rywalizacji. Zwycięstwo odniósł Duńczyk Mads Pedersen z zespołu Lidl-Trek, jednak jeszcze większe emocje wzbudziły przetasowania w klasyfikacji generalnej. Żółtą koszulkę lidera stracił Tadej Pogacar, a nowym liderem wyścigu został Norweg Torstein Traeen z ekipy Uno-X Mobility.
Ucieczka rozstrzygnęła losy etapu
Wtorkowy odcinek liczył 181,9 kilometra i prowadził z Carcassonne do Foix. Jeszcze przed startem wielu ekspertów przewidywało, że szansę na sukces otrzyma ucieczka dnia. Rzeczywistość przerosła jednak oczekiwania, ponieważ peleton pozwolił odjechać grupie zawodników na tyle daleko, że walka o etapowe zwycięstwo rozegrała się wyłącznie między uczestnikami ucieczki.
Najlepszy okazał się Mads Pedersen, który pewnie wygrał finisz dziesięcioosobowej grupy. Drugie miejsce zajął jego klubowy kolega Quinn Simmons, a trzeci linię mety przekroczył Hiszpan Raúl García Pierna z zespołu Movistar. Ósma lokata Torsteina Træena wystarczyła jednak, aby Norweg objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej.
Traeen nowym liderem Tour de France
Największym wygranym dnia okazał się właśnie Torstein Traeen. Dzięki dużej przewadze uzyskanej przez ucieczkę zawodnik Uno-X Mobility wskoczył na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej i założył prestiżową żółtą koszulkę.
Drugą pozycję zajmuje obecnie Amerykanin Sean Quinn z EF Education-EasyPost, który traci do Norwega zaledwie 28 sekund. Na trzecim miejscu znajduje się Mathias Vacek z Lidl-Trek, jednak jego strata wynosi już blisko cztery minuty.
Dotychczasowy lider Tadej Pogacar spadł na czwarte miejsce. Słoweniec oraz Jonas Vingegaard tracą obecnie do Træena 7 minut i 53 sekundy.
Pogacar odpuścił walkę o koszulkę
Peleton, w którym jechali główni kandydaci do zwycięstwa w całym wyścigu, dojechał do mety blisko 13 minut za zwycięzcą etapu. Pogacar zakończył rywalizację na 33. miejscu i świadomie oddał prowadzenie w klasyfikacji generalnej.
Według francuskich mediów taki scenariusz był w pełni zamierzony. Po intensywnej pracy zespołu UAE Team Emirates-XRG podczas wcześniejszych etapów lider ekipy mógł pozwolić sobie na spokojniejszy dzień, unikając jednocześnie obowiązków związanych z noszeniem żółtej koszulki, takich jak ceremonia dekoracji czy liczne spotkania z mediami.
Eksperci spodziewają się jednak, że Słoweniec zaatakuje już podczas kolejnych górskich etapów i ponownie włączy się do walki o prowadzenie.
Polacy poza czołówką
Wtorkowy etap nie przyniósł powodów do zadowolenia polskim kibicom. Michał Kwiatkowski ukończył rywalizację na 89. miejscu w peletonie, natomiast Kamil Gradek finiszował na 164. pozycji ze stratą przekraczającą 22 minuty do zwycięzcy.
Obaj reprezentanci Polski nie odgrywają obecnie znaczącej roli w klasyfikacji generalnej i koncentrują się przede wszystkim na wspieraniu swoich liderów.
Pierwszy etap w całości we Francji
Wtorkowa rywalizacja była również symbolicznym momentem tegorocznego Tour de France. Po dwóch etapach rozegranych w Katalonii oraz poniedziałkowym przejeździe z Barcelony do Francji kolarze po raz pierwszy ścigali się wyłącznie na francuskich drogach.
Choć faworyci zdecydowali się zachować siły na kolejne dni, klasyfikacja generalna uległa znacznym zmianom. Żółta koszulka trafiła do Torsteina Traeena, jednak przed najważniejszymi górskimi etapami przewaga Norwega nad największymi gwiazdami wyścigu może okazać się trudna do utrzymania.
Co czeka kolarzy na 5. etapie Tour de France 2026?
Po wymagających dniach w Pirenejach peleton czeka nieco spokojniejszy etap. W środę zawodnicy pokonają 158,3 km z Lannemezan do Pau. Choć profil trasy sprzyja sprinterom, nie będzie to całkowicie płaska przeprawa.
Trasa i dystans 5. etapu
Piąty etap rozpocznie się w Lannemezan, a zakończy w Pau. Do pokonania będzie 158,3 kilometra, a organizatorzy przygotowali trasę z około 1400 metrami przewyższenia. Oznacza to, że mimo sprinterskiego charakteru etapu, kolarze nie unikną kilku bardziej wymagających fragmentów.
Jakie podjazdy czekają na kolarzy?
Największe trudności zostały zaplanowane w drugiej części etapu. Na trasie znajdzie się kilka krótkich podjazdów, które mogą utrudnić zadanie klasycznym sprinterom. Najbardziej wymagający z nich liczy około 1 kilometra i ma średnie nachylenie bliskie 9 procent. Od jego szczytu do mety pozostanie jednak jeszcze około 26 kilometrów, dlatego zespoły sprinterów powinny mieć wystarczająco dużo czasu, aby ponownie kontrolować przebieg rywalizacji.
Kto jest faworytem do zwycięstwa?
Jeśli nie dojdzie do skutecznej ucieczki lub peletonu nie porozrywają boczne podmuchy wiatru, wszystko wskazuje na to, że o zwycięstwo powalczą sprinterzy. Finisz w Pau powinien zakończyć się walką największych specjalistów od szybkich końcówek, a drużyny dysponujące mocnymi “pociągami” sprinterskimi będą chciały wykorzystać jedną z najlepszych okazji w pierwszym tygodniu wyścigu.

Dziękujemy że przeczytałeś ten artykuł, jest on przygotowany przez naszą redakcję składającą się z osób z niepełnosprawnościami. A jeżeli zainteresował cię nasz materiał? Przeczytaj także: Pogacar zaatakował i odebrał żółtą koszulkę






















































