Moja przygoda z motoryzacją część II.

6
75

Dziś czeka was kolejna dawka mojej motoryzacyjnej przygody. Będzie o wiele ciekawiej ponieważ właśnie teraz opowiem wam historię o zakupie mojego pierwszego klasycznego auta.  Wracając do poprzedniego artykułu  Moja przygoda z motoryzacją część I  pamiętacie pewnie opowieść o moim samochodzie z dzieciństwa był nim Polonez Caro 1,9 GLD. Z logicznego punktu widzenia wynika że moim pierwszym autem powinien być dokładnie taki samochód bądź chociaż podobny Polonez Caro. Jednakże stało sie zupełnie inaczej i pierwszym autem nie był nawet Polonez ale coś bardziej klasycznego oczywiście ze stajni FSO. Także lata mijały moja pasja rosła i w między czasie w mojej głowie urodziło się marzenie posiadania Polskiego Fiata 125p.

12026525_841095562678597_1277282333_n

Czymś mnie to auto oczarowało, sprawiło że musiałem takie posiadać. I właśnie w tym momencie następuje zawiązanie całej akcji. Zacząłem aktywnie żyć motoryzacją oczywiście zabytkową. Zaczęły się pierwsze wyjazdy na spotkania klubu 125p. Zaczęło się tworzenie ” fanpejdży”  na facebooku. Poznałem mnóstwo wspaniałych i ciekawych ludzi co okazało się chyba takim motorem napędowym mojej pasji. Już wiedziałem co chcę robić w wolnych chwilach. Właśnie między innymi dzięki mojemu tak aktywnemu zainteresowaniu motoryzacyjnemu czytacie dziś ten wpis. Ale do rzeczy tak więc jak już wspominałem na początku mojego artykułu zaczęły się wyjazdy na zloty. Początkowo nie wyglądało to tak kolorowo. Pojechałem naoglądałem się jak dziecko przy witrynie z cukierkami i dostawałem napadu depresji że nie posiadam Polskiego Fiata 125p. Powroty do domu też były ciężkie.  Wracałem sfrustrowany zaczynały się kłótnie dlaczego nie mogę mieć takiego auta a inni mają. Z  perspektywy czasu to śmieszne że wówczas 14 letnie dziecko płacze bo nikt mu nie chce kupić starego samochodu ale tak to właśnie wtedy wyglądało. Takie zdarzenia miały miejsce  kilkanaście razy w roku gdy tylko miałem realny kontakt z dużym fiatem zaczynała się frustracja i walka.

SAM_3000

Lecz w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że jednak nie tędy droga. To moment zwrotny w mojej historii. Chyba wydoroślałem. Przestałem kłócić się o to aby ktoś mi wreszcie pomógł kupić to auto. Nie wymyślałem już egzemplarzy bez papierów na lawetach albo gnijących w krzakach. Zacząłem po prostu zbierać i oszczędzać pieniądze oraz zmieniłem swoje podejście do tematu i tak sobie egzystowałem prawie dwa lata. Przestałem o tym myśląc mając nadzieję, że jednak uda mi się kupić kiedyś to auto marzeń. Tak żyłem sobie spokojnie marzeniami do pewnego momentu gdy to zupełnie przypadkiem przeglądałem z tatą oferty  samochodów nawet nie Fiatów na pewnym portalu aukcyjnym. Pamiętam ten moment jak dziś. Był to 10 stycznia 2015r.  Podrzuciłem pomysł do taty ” a może spojrzymy na Fiaty ” tata odparł ” dobrze tylko szybko ” I tak moim oczom ukazało się ogłoszenie sprzedam Polskiego Fiata 125p.
211161253_1_644x461_sprzedam-fso-fiat-125p-stan-bd-warty-uwagi-grojec   211161253_5_644x461_sprzedam-fso-fiat-125p-stan-bd-warty-uwagi-mazowieckie

211161253_2_644x461_sprzedam-fso-fiat-125p-stan-bd-warty-uwagi-dodaj-zdjecia 211161253_4_644x461_sprzedam-fso-fiat-125p-stan-bd-warty-uwagi-motoryzacja

Chyba najważniejsze w tym całym ogłoszeniu to cena i lokalizacja. Szanowny Pan ówczesny właściciel cenił auto na 3600 zł a samochód znajdował się 40 kilometrów od miejsca mojego zamieszkania. Zapytałem tylko czy mogę zadzwonić. Tak też się stało. Rozmowa trwała bardzo krótko może nawet mniej niż 10 minut. Przebiegła bardzo konkretnie szybkie pytania na temat stanu auta i czy dałoby się wrócić na kołach do domu. Właściciel odpowiedział że nie ma najmniejszego problemu tylko trzeba zrobić przegląd i hamulce bo troszkę się zastały. Padło również najważniejsze pytanie ile jest w stanie zejść z ceny. Umówiliśmy się następnego dnia na oględziny. Wyobraźcie sobie, że nie mogłem spać tego dnia. Gdzieś około godziny 12 wyruszyliśmy na oględziny złomu :). Podróż troszkę nam zajęła ponieważ Fiacik znajdował się w malutkiej miejscowości z dala od jakiejkolwiek ruchliwej drogi. Ale poradziliśmy sobie. Fiat już czekał na nas przed  garażem w kałuży błota. Gdy tylko wysiadłem tata powiedział do siebie ” Oho już kupiony “. Chyba widział moje spojrzenie. Zacząłem wypytywać o samochód. Dowiedziałem się że auto pochodzi z 1981r i Pan Janek jest jego trzecim właścicielem. Powiedział mi również że kupił auto ze złomu w 2010 roku ponieważ szkoda mu było tak dobrego egzemplarza żeby się zmarnował. Od 2010 roku auto zrobiło ok 800 km. Czyli więcej stało niż jeździło stąd problemy z układem hamulcowym który się zapiekł i nie dało sie autem przejechać. Obejrzeliśmy tylko stan blacharski, który okazał się niemalże idealny. Zero rdzy. Wsiedliśmy do środka środek zadbany lecz dotknięty ręką “tjunera z lat 80 ” ramki licznika pomalowane czarną farbą olejną, zmieniona gałka zmiany biegów i jakiś tandetny mieszek, całości dopełniały wszechobecne serduszka poprzyklejane nawet na pasy bezwładnościowe. Silnik zapalił bez najmniejszego problemu, lecz przejechaliśmy 3 mety po czym auto stanęło dęba. Szybka narada i stwierdziliśmy że chyba jednak go kupimy. Szybkie dogadanie się co do ceny wynegocjowanie z właścicielem że zrobi nam świeży przegląd i poprawi hamulce i my płacimy 2700 zł i zabieramy go za tydzień w niedzielę. Wszyscy się zgodzili zapłaciliśmy zaliczkę i wróciliśmy do domu. To był chyba najdłuższy tydzień w moim życiu. Ale nieważne jakoś się przetrwało w cierpliwości. Po odbiór samochodu oczywiście musieliśmy zabrać mamę, której średnio podobał się pomysł kupna takiego auta na pierwszy samochód w życiu. Po dojechaniu na miejsce zdania nie zmieniła zapytała tylko czy to dojedzie. Samochód czekał już na nas na podwórku ustawiony przodem do bramy. Zalaliśmy 10 litrów świeżutkiej 95 oktanowej benzyny o wspaniałym zapachu i poszliśmy spisać umowę. Potem tylko przekazanie kluczyków i w drogę. Jechaliśmy jako pierwsi mama za nami. Podróż w nieznane nie znaliśmy stanu silnika ( właściciel mówił że nadaje się na złom ) nie znaliśmy stanu skrzyni i mostu wiedziałem tylko że blachę ma zdrową. Już po 30 metrach pierwsza awaria okazało się, że nie mamy połowy świateł. Winowajca szybko zlokalizowany. Był nim przerywacz przez, który paliły się bezpieczniki no ale nie daliśmy rady tego naprawić z powodu braku zapasowych bezpieczników. Ruszyliśmy dalej o dziwo bez żadnych przygód. Średnia prędkość 80km/h w porywach do 100. Całą drogę na ssaniu ponieważ Fiat przerywał. Szczęśliwie dojechał do domu.

WP_20150118_003

 

Teraz już nikt mi nie mógł go zabrać. No i tak nabyłem pierwsze auto w życiu w wieku 16 lat.  W między czasie dowiedziałem sie że to nie jest zwykła wersja lecz wersja LUX z silnikiem 82 konie a nie 75 jak standardowe Fiaty. Jest to egzemplarz posiadające wszystkie możliwe dodatki, które można było dostać w 1981r. Dostępny był tylko za dolary. Jednak chyba najciekawszy w tej historii   jest fakt iż  mój kuzyn Paweł posiada identycznego Polskiego Fiata. Jest to brat bliźniak mojego. W wakacje roku 2014 oglądałem Fiata Pawła i powiedziałem że chciałbym mieć takiego samego w życiu bym się nie spodziewał , że rok później kupię dokładnie identycznego. Pamiętajcie marzenia się spełniają i trzeba dążyć do ich spełnienia. Ja spełniłem jedno ze swoich teraz pracuję nad innymi i dalej piszę swoją motoryzacyjną opowieść.

SAM_3290 12026525_841095562678597_1277282333_n

4033957_SAM_3915 12179100_858634260924727_76661345_n

Dziękuję za czas poświęcony na czytanie artykułu mam nadzieję że się podobało i zachęcam do komentowania.

12178028_861601603961326_544582338_n