Renault Twizy – Babskim Okiem

0
296
Renault Twizy

Renault Twizy – Babskim Okiem

Samochody elektryczne coraz śmielej pojawiają się na naszym rynku, a producenci prześcigają się w ich tworzeniu. Nic więc dziwnego, że najwięcej uwagi poświęcają właśnie “elektrykom”, gdyż one są i będą alternatywą dla konwencjonalnych samochodów. Renault wyszedł z propozycją minisamochodu elektrycznego, który może być konkurencją z jednośladami czy samochodem typu SMART. Twizy prezentuje się kosmicznie, przykuwa wzrok i uwagę otoczenia bardziej niż najdroższe samochody. Nie da przejechać się pozostając niezauważonym, u każdego na twarzy pojawia się uśmiech oraz pojawia się mnóstwo pytań: co to jest? Dlaczego nie ma szyb? Czy zimą też można jeździć? Czy prawo jazdy jest potrzebne do prowadzenia?

Renault Twizy

Renault Twizy – Pierwsze wrażenia

Renault Twizy na pierwszy rzut oka wygląda jak samochód kosmiczny, niebieski pojazd w nietypowym kształcie, z “odstającymi” kołami. Nie ma opcji, żeby zostać nie zauważonym w tym aucie. Jadąc samochodem czułam wzrok wszystkich na sobie, widziałam te wszystkie uśmiechy ludzi widzących Twiziego. Nie można przejść obok niego obojętnie, aż chce się śmiać na jego widok, bo przecież nie widzi się na co dzień takich samochodów. A szkoda! Bo dzięki takim pchełkom nasze ulice by trochę “odżyły”, zrobiło by się wesoło i kolorowo. Z przodu znajduje się niewielki zderzak z ukrytą wtyczką podłączaną do tradycyjnego gniazdka. Twizy’ego wyróżniają okrągłe reflektory i malutkie kierunkowskazy a także przednia szyba z jedną, dużą wycieraczką. Po bokach znajdują się również duże lusterka boczne, które ustawia się ręcznie. Auto prezentuje się nietuzinkowo i jest inne niż wszystkie. Nie wątpliwie jest konkurencją dla jednośladów albo samochodów SMART.

Renault Twizy

Renault Twizy – Wnętrze

Wnętrze jest proste i bardzo ubogie. W środku znajdują się przyciski do jazdy do przodu i do tyłu, kierownica a przy niej przełączniki świateł i wycieraczki, pedał przyśpieszenia oraz hamulec. A pamiętacie stare telefony komórkowe bez kolorowego wyświetlacza? Identyczny wyświetlacz jest w Twizy’m, pokazuje tylko stopień naładowania baterii, jaki zasięg pozostał na danym ładowaniu, prędkość z jaką jedziemy oraz godzinę. Fotel jak dla mnie nie wygodny, z regulacją tylko do przodu i do tyłu. W aucie zmieszczą się dwie dorosłe osoby. Lusterka ustawiamy ręcznie przez okno bez szyby. Szyby są z miękkiej folii w stalowej ramce i są demontowane na czas dni ciepłych lub montowane w deszcz i chłód.

Renault Twizy

Renault Twizy – Wrażenia z jazdy

Twizy jest tym samochodem, w którym brakuje ciszy i to nie chodzi o dźwięk silnika tylko dźwięki wydobywające się zza samochodu. Nie ma szyb, więc wszystko słychać. Szumy czy hałas otoczenia – na dodatek jest też dźwięk napędu, który przypomina dźwięk tramwaju. Dosłownie. Jest głośno, a foliowe szyby nie pozwolą na wyciszenie samochodu, niestety. Ciężko mówić tu o przyjemności jazdy w takich warunkach. Kolejna sprawa – zawieszenie. Zawieszenie jest twarde, czuje się każdą nierówność, a żeby ominąć “hopkę” trzeba zwolnić praktycznie do minimum, by jej nie odczuć. Samochód może rozpędzić się do 85 km/h, ale jazda już z taką prędkością to strach, każdy powiew wiatru czy każdy skręt, już nie mówiąc o uderzeniu w cokolwiek, co prawdopodobnie może skończyć się tragedią. W testach EuroNCAP Twizy zdobyło 6 na 16 punktów przy zderzeniu czołowym i bocznym. Tak więc ja bałabym się zderzyć chociażby z psem czy kotem. Ale są i zalety jazdy takim samochodem. Największym jego atutem jest jego rozmiar. Twizy zmieści się wszędzie, na każdym parkingu znajdzie się dla niego miejsce. Samochód przykuwa uwagę innych, jest fajnym samochodem do zakorkowanych miast, ale tylko w sezonie. Czy warto więc wydać na samochód tylko na lato aż 50 tysięcy?

Zobacz Okiem Technicznym