Polowanie na klasyki – FSR Tarpan Honker.

4
667

Życie nie oszczędza również samochodów. Tak jak i ludzie się starzeją tak i samochody przechodzą swoją jesień życia. Niektóre mają więcej szczęścia lecz nie wszystkie czeka szczęśliwe zakończenie. Widoki aut wrastających w ziemię dla fanów motoryzacji nie są zbyt miłe sercu jednakże nie można im odmówić piękna i takiej wyjątkowości tej sytuacji.

Dziś bierzemy na celownik samochód terenowy jakim jest FSR Tarpan Honker. Zacznijmy może od krótkiego przypomnienia historii modelu Honker. Nad Polską terenówką pracowano od końca lat 70-tych. Po wielu próbach i testach w 1984 roku nastąpiła prezentacja prototypu, a seryjna produkcja ruszyła w 1988roku w Fabryce Samochodów Rolniczych w Poznaniu. Wyprodukowane egzemplarze zazwyczaj trafiały do służby wojskowej. Tak też było i z tym konkretnym egzemplarzem. Lecz został odkupiony z wojska i przez kilka lat użytkowany po czym skończył jak widać na załączonych obrazkach.

20160327_173125

Widać, że jest bardzo towarzyski. Wspaniale zakumplował się z rudym zabójcą. Wszechobecna korozja pozostawia marne szanse na to, że auto kiedyś wróci do pełni sił. Już samo zdjęcie pokazuje w jak kiepskim stanie jest nadwozie. Jedynymi zdrowymi elementami są nadbudówka z tworzywa oraz szklane szyby 🙂  Z moich wiadomości auto stoi już tak od ponad 14 lat, i nic nie wskazuje na to aby ten stan rzeczy w najbliższej przyszłości mógł ulec zmianie.

20160327_173101

 

Bardzo ciekawą rzeczą jest fakt iż Honker jest z tej tak zwanej pierwszej serii. Silnik 1600 z poloneza wraz ze skrzynią 5 biegową  oraz emblemat Polmo FSR pozwalają potwierdzić moją teorię. Niestety nie mam 100% pewności co do rocznika auta.

20160327_173142

 

Wnętrze wygląda jak sami widzicie jak jeden wielki śmietnik. Można rozpoznać wiele elementów zunifikowanych z innymi Polskimi autami. I tu kolejne detale pozwalające sądzić, Tarpan pochodzi z początku produkcji. Stary wzór kierownicy z logiem FSR i zegary niczym w starym Polonezie jednakże wyskalowane tylko do 160 km na godzinę. Prawdziwy rarytas.  Szkoda, że tak skończył. Mam nadzieję że się podobało.

Zapraszam także do czytania: Gwiazdy Szklanego Ekranu – Porucznik Borewicz.