SsangYong XLV turbo diesel 115 KM – Babskim Okiem

1
147

SsangYong XLV turbo diesel 115 KM 1.6

Najstarsza koreańska marka motoryzacyjna – SsangYong Motor Company. To właśnie jej dziecko, crossover SsangYong XLV miałam przyjemność testować. Marka rozpoczęła produkcję aut od 1954 roku pod nazwą Ha Dong-Hwan. Po tym jak indyjski koncern Mahindra&Mahindra przejął SsangYong’a, ten zaczął otwierać się powoli na Europę. I to mnie bardzo cieszy, bo przecież tak samo było z Hyundaiem i Kia.

Przód auta jest dla mnie identyczny jak w modelu Tivoli. Bardzo mi się on podoba, nie mogę znaleźć „wyglądowego” odpowiednika w innej marce. I to mnie cieszy, bo można zaprojektować jeszcze wiele samochodów, niepodobnych do tych, co są już na rynku, ale równie ładnych. Oczywiście wygląd jest kwestią gustu, ale naprawdę ten samochód mi się podoba. Również jadąc nim, zauważałam liczne spojrzenia w swoją stronę.

Jeżeli popatrzymy na model XLV od tyłu, to jest to trochę niezgrabny dla mnie samochód, ale jest w nim coś, co sprawia, że lubię te jego trochę dziwne reflektory i wielki znak SsangYong. Auto może się naprawdę podobać, jego design jest inny, ale nie krzykliwy i przekombinowany. Podoba mi się.

SsangYong XLV

SsangYong XLV – WNĘTRZE

Zapewne większość Polaków skreśliłaby ten samochód myśląc, że skoro to z Korei, to w środku będzie tandeta. Nic bardziej mylnego. Auto w środku nie wyróżnia się diametralnie od samochodów europejskich. Kierownica jest majstersztykiem, idealnie mi się ten samochód nią prowadziło. Azjaci „słyną” z niezbyt dobrego systemu audio, tutaj mogłabym powiedzieć, że odrobili lekcję, ponieważ słuchanie muzyki w XLV jest bardzo przyjemne. Mamy na pokładzie dobrą nawigację, oraz kamerę cofania – standard.

Ciekawa jest możliwość zmiany koloru podświetlenia zegarów. Jest to bardzo fajny gadżet, który zawsze cenie, a tu Koreańczycy zaskoczyli mnie pewnym kolorem do wyboru – czarnym. No i fotele, są wygodne, jakby szyte na kobiece ciało, przytulają pasażera i trzymają go zawsze na miejscu.

SsangYong XLV

SsangYong XLV – WRAŻENIA Z JAZDY

Testowany egzemplarz posiadał manualną skrzynię biegów, było to 1.6 turbo diesel 115 KM. No i statystyki dokładnie pokazują, jaki to samochód. Nie jest to auto dla wielbicieli szybkiej jazdy. Jest to zwykły SUV, którego zadaniem jest dojechanie z punktu A do punktu B.

Jazda dla mnie (osoby, która nie potrzebuje wiele koni pod nogą), była bardzo przyjemna, manualna skrzynia biegów sprawdzała się tu dobrze. Nie jestem pewna, czy konstruktorzy nie grzebali coś przy pomocy w zmienianiu biegów, bo robi się to naprawdę bardzo, bardzo płynnie. Auto nie szarpie praktycznie nigdy. Trzyma się drogi i jedzie do przodu, może nie z zawrotną prędkością, ale z wystarczającą prędkością. Bo jest to zwykły, przyjemny, większy samochód.

SsangYong XLV

SsangYong XLV – CIEKAWOSTKA

71.4% Konstrukcji wykonano ze stali o wysokiej wytrzymałości

Zastosowanie w większości konstrukcji (71,4%) blachy ze stali o wysokiej wytrzymałości na rozciąganie minimalizuje deformacje ramy w przypadku kolizji i maksymalizuje ochronę podróżujących. Bezpieczeństwo bierne to na początek wykonanie 38,5% konstrukcji nadwozia z zaawansowanej stali o bardzo wysokiej wytrzymałości. 10 obszarów samochodu zostało wzmocnionych materiałami wytwarzanymi w ciśnieniowych technikach formowania na gorąco.

Więc jest to samochód bezpieczny i pełen z krwi i kości.

SsangYong XLV – PODSUMOWANIE

Mam nadzieję, że Polacy przestaną się bać nieznanego, chociaż niedługo nie będą musieli, ponieważ SsangYong rośnie stale w siłę. Marka jest dla mnie obiecująca, testowane auto mi się spodobało na tyle, aby zacząć prywatnie sprawdzać jego cenę. I ona też mnie nie zawiodła.

Jeżeli nie „boicie się” marek jeszcze nieznanych, ale porządnie wykonanych, to pozostało mi zaprosić na jazdę testową. Jest to auto, które przypadnie do gustu rodzinom, młodym osobom, kobietom i mężczyznom. Design jest bardzo uniwersalny, rzucający się w oko, ale nie nachalny. Bardzo dobry samochód do zwyczajnej jazdy.

Suzuki Ignis DualJet 90 KM – Babskim Okiem – poprzednia recenzja Babskim Okiem