FSM Beskid – ponadczasowy polski prototyp

0
1447

FSM Beskid – ponadczasowy polski prototyp

Motoryzacja okresu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej to nie tylko tak popularne seryjnie produkowane samochody jak FSO Polonez czy poczciwy Fiat 126p czyli Maluch. Motoryzacja z tamtych lat to także okres kiedy powstawały niesamowite prototypy, które niejednokrotnie wyprzedzały swoją epokę. Było ich bardzo dużo, ale niewątpliwie wśród wszystkich wyróżniał się FSM Beskid. Pojazd ,który o dobrych parę lat wyprzedził swoją epokę za sprawą futurystycznej linii nadwozia oraz zastosowanej jak na ówczesne czasy wręcz kosmicznej technologii. Plotki mówią, że Beskid był protoplastą Renault Twingo, francuskiego modelu , który do produkcji wszedł kilka lat później. Czy jest to prawda, tego nigdy się nie dowiemy. Ale jedno jest pewne. Patrząc na Twingo można doszukać się pewnego podobieństwa, choć bryła nadwozia i wnętrze Beskida są dużo bardziej nowoczesne jak na tamte lata.

FSM Beskid – auto, które wyprzedziło swoją epokę

Historia modelu FSM Beskid rozpoczyna się dokładnie w 1981 roku. Wtedy w głowach konstruktorów zrodził się pomysł, aby skonstruować całkowicie nowy model polskiego samochodu dla społeczeństwa. W tym samym roku rozpoczęły się także prace konstruktorskie. Głównym konstruktorem był, niestety już nieżyjący inżynier Wiesław Wiatrak, który zmarł w listopadzie 2017 roku w wieku 84 lat.

Budowę pierwszego prototypu rozpoczęto w 1982 roku, a produkt finalny zaprezentowano w roku 1983. Pojazd powstawał w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Samochodów Małolitrażowych BOSMAL, który mieścił się w Bielsku-Białej. Auto wyprzedzało swoją epokę zarówno pod względem designerskim oraz ze względu na zastosowane rozwiązania techniczne. Jednobryłowe nadwozie, które powstało na początku lat 80 XX wieku charakteryzowało się wręcz rekordowo niskim współczynnikiem oporu powietrza na poziomie Cx = 0,29. Tak niski współczynnik przekładał się na bardzo niskie zużycie paliwa oraz całkiem niezłe osiągi jak na silniki, które w Beskidzie były montowane. Według konstruktorów Beskid spalał niecałe 4 litry paliwa na 100 kilometrów. Tak dobre rezultaty udało się osiągnąć dzięki zastosowaniu niezwykle dużego, jak na tamte lata kąta pochylenia przedniej szyby. Problem polegał na tym, że w tamtym okresie huty szkła nie dysponowały jeszcze technologią pozwalającą na wyprodukowanie szyb do Beskida w taki sposób, aby podczas jazdy nie pojawiały się zbędne refleksy świetlne.

FSM Beskid – ponadczasowy design

Prototyp modelu FSM Beskid wyróżniał się awangardową, jak na ówczesne lata stylistyką oraz ergonomicznym i nowoczesnym wnętrzem. Zastosowane nadwozie było jednobryłowe, a jego linia wyróżniała się spośród produkowanych w tamtych latach samochodów. Przede wszystkim pojawiły się obłe kształty szczególnie w przedniej części nadwozia. W tamtym okresie większość aut dostępnych na rynku oferowała bardziej kanciaste karoserie. Nowoczesny design przynosił dodatkowe korzyści. Charakterystyczny kształt karoserii powodował, że samochód był niezwykle funkcjonalny. Wnętrze było bardzo przestronne, szczególnie w przedniej części. Samochodem w komfortowych warunkach mogły podróżować cztery osoby. Również bagażnik oferował bardzo dużą, jak na tamte lata przestrzeń ładunkową. Po złożeniu tylnej kanapy miał on pojemność 800 litrów. Z biegiem lat wygląd prototypu ewoluował, by ostatecznie w 1991 roku zaprezentować wersję najbardziej zbliżoną do planowanej wersji produkcyjnej. Była ona, w pewnym stopniu zunifikowana z wyglądem zewnętrznym Fiata Cinquecento.

Ergonomia była utrzymana na niezwykle wysokim poziomie. Wszystkie przełączniki znajdowały się w zasięgu wzroku i ręki kierowcy, a rozmieszczenie ich było wręcz intuicyjne. Kierowca miał zapewnioną swobodę ruchów, a pozycja za kierownicą gwarantowała wygodę nawet przy dłuższych trasach. Warto zwrócić uwagę na zastosowanie nowoczesnych, jak na tamte lata plastików, które były wówczas na topie. Aby wnętrze nie było zbyt szare i ponure, użyto tapicerki z kolorowymi wzorami. W latach 80 XX wieku BOSMAL nawiązał współpracę z warszawską fabryką FSO. Stało się tak, ponieważ konstruktorzy do produkcji Beskida planowali wykorzystać podzespoły innego polskiego prototypu, czyli modelu FSO Wars. W planach było użycie silników oraz elementów podwozia od tego prototypu. Spoglądając na wnętrze, również można dopatrzyć się wielu elementów, które były stosowane w ówcześnie produkowanych modelach. Mowa tu chociażby o przełącznikach oraz niektórych elementach stosowanych w Fiacie 126p.

FSM Beskid – mało nowoczesne silniki

 Niestety realia tamtych lat spowodowały, że konstruktorzy nie mieli zbyt dużego pola do  manewru jeśli chodzi o jednostki napędowe montowane w tym modelu. Tak naprawdę wiadomo jedynie o dwóch silnikach, które trafiły pod maskę Beskida. W pierwszych prototypach montowano w aucie silnik o pojemności 594 centymetrów sześciennych i mocy nieco ponad 27 koni mechanicznych. Moc ta byłą osiągana przy 5500 obrotach na minutę, a sam silnik był dodatkowo chłodzony cieczą, co zapewniało skuteczne ogrzewanie w okresie zimowym. Z biegiem lat opracowywano nowe prototypy, w których zastosowano także nowy silnik. Była to dobrze znana jednostka chłodzona cieczą stosowana w Polskim Fiacie 126p BIS. Niewiele wiadomo o danych technicznych pierwszych silników montowanych w modelu FSM Beskid. Wynika to z faktu, że dokumentacja techniczna tego modelu została zniszczona. Natomiast silnik z Fiata 126p BIS miał pojemność 703 centymetrów sześciennych i charakteryzował się momentem obrotowym na poziomie 50 niutonometrów osiąganym przy 2400 obrotach na minutę oraz mocą 30 koni mechanicznych. Maksymalna prędkość to 125 kilometrów na godzinę.

FSM Beskid – niespełnione marzenia

Pomimo tego, że był to niezwykle udany i nowoczesny prototyp, to nigdy nie wszedł do seryjnej produkcji. Złożyły się na to czynniki różnego rodzaju, w tym  polityczno-ekonomiczne. W ówczesnym czasie negocjowano z Włochami licencję na produkcję Fiata Cinquecento. Spowodowało to, że dokumentacja techniczna Beskida musiała zostać zniszczona, a sam prototyp nie zyskał przychylności władz. Zastosowana technologia spowodowała, że seryjna produkcja nie byłaby możliwa z wielu względów. Przede wszystkim chodziło o to, że technologia stosowana w zakładach produkcyjnych w tamtych latach nie dawała szans na wprowadzenie seryjnej produkcji tego modelu. Władze państwowe nakazały wręcz zniszczenie wszystkich prototypów, jednak konstruktorzy tego nie uczynili. Dzięki temu możemy dzisiaj oglądać zachowane prototypy w Muzeum Motoryzacji w Warszawie, Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie, Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie, na Politechnice Opolskiej oraz w Bielsku-Białej w zakładowym muzeum ośrodka BOSMAL.

Do dzisiaj wielu znawców motoryzacji ubolewa nad tym, że FSM Beskid nigdy nie trafił do seryjnej produkcji. Można domniemywać, że zastosowane rozwiązania konstrukcyjne oraz nowoczesny design wpłynęłyby na znaczą popularność tego modelu nie tylko na rynku krajowym, ale także na rynkach europejskich. Gdyby tylko sytuacja geopolityczna oraz finansowa pozwoliła na wprowadzenie Beskida do seryjnej produkcji, mielibyśmy szansę na to, aby polska motoryzacja w znacznie większym stopniu niż dotychczas, zawojowała zachodnie rynki motoryzacyjne. A tak pozostaje nam się cieszyć z tego, że bezcenne egzemplarze prototypowe ocalały i możemy je do dzisiaj podziwiać na terenie kilku muzeów w naszym kraju.