Taksówkarze sprzed 100 lat: ile zarabiali?

0
1
taksówkarze
fot. Wikimedia Commons

Pierwsze taksówki na ulicach Polski pojawiły się w połowie lat 30. Co ciekawe, pojazdy te wcale nie były taksówkami, a zgodnie z obowiązującym w owym czasie nazewnictwem – dorożkami samochodowymi. Jakie przepisy obowiązywały ich kierowców i ile zarabiali?

Taksówkarze z dawnych lat: przepisy

Koncesje na prowadzenie dorożek samochodowych po ulicach i placach w obrębie miasta wydawał Dział Ruchu Kołowego Wydziału Przemysłowego Zarządu Miejskiego. Dorożkarz musiał rozpocząć przewóz osób natychmiast w dniu wydania dokumentu. Ponadto, każdy ówczesny właściciel dorożki samochodowej zobowiązany był do przestrzegania taryfy przewozowej i umieszczania jej w widocznym miejscu we wnętrzu pojazdu. O wykonywaniu zawodu taksówkarza nie mogło być mowy, jeśli koncesjonariusz nie posiadał zabezpieczenia roszczeń z tytułu odpowiedzialności cywilnej za szkody powstałe na skutek wykonywanej działalności zarobkowej. Dodatkowo każdy właściciel dorożki samochodowej musiał w dokumencie koncesyjnym umieścić adres jej garażowania. Z kolei szoferzy zobowiązani byli poinformować Zarząd Miejski o tym kiedy, i gdzie każdy z nich odbywał służbę wojskową, a także podpisać deklarację nakazującą im zmianę samochodów na nowe po upływie określonego czasu użytkowania starych pojazdów.

taksówkarze
fot. Wikimedia Commons

Powszechnym obowiązkiem były również badania techniczne dorożek. Oprócz procentowego stopnia zużycia samochodu badania wykazywały także, jak długo jeszcze dany pojazd będzie zdolny do użytkowania. Taksówkarze koncesję otrzymywali tylko na rok. Po tym czasie musieli starać się o jej ponowienie. Władze miasta mogły odmówić przedłużenia koncesji na kolejny rok na przykład z powodu zaległości właściciela taksówki w płaceniu składek ubezpieczeniowych i niezapłaconych mandatów. Także w przypadku, gdy szofera przyłapano na prowadzeniu działalności niezgodnej z posiadanym zezwoleniem, mógł pożegnać się z koncesją na kolejne lata. Takich informacji dostarczały urzędom towarzystwa ubezpieczeniowe i komisariaty policji. Miejscy urzędnicy podobno nie gardzili również anonimowymi doniesieniami. Dodatkowo na mocy specjalnych pism okólnych wydawanych przez wojewodę byli oni zobowiązani do inwigilowania wybranych dorożkarzy i unieważniania tablic rejestracyjnych. Szofer musiał więc pilnować, aby były wymieniane zgodnie ze stosownymi przepisami i ponagleniami.

Dawne taksówki: ceny

Taryfy za kurs, czyli ceny za przejazd, ustalała miejska Izba Przemysłowo- Handlowa. Co dość interesujące, wszystko zależało od rodzaju dróg, jakimi poruszał się dorożkarz. Za jeden kilometr drogi brukowej lub wyszosowanej płacono bez względu na porę dnia i nocy od 40 do 50 gr. Postój kosztował 2 zł w stosunku za godzinę, a jeden kilometr drogi bocznej – od 50 do 60 gr. Ówcześni klienci taksówek byli zwolnieni z opłat za bagaż. I, podobnie jak dzisiejsi taksówkarze, dorożkarze korzystali ze specjalnych liczników zwanych taksometrami. Oczywiście właściciele dorożek samochodowych starali się zapewnić sobie i pojazdowi odpowiednie bezpieczeństwo. Przeciętnie roczna składka na ubezpieczenie wynosiła 120-123 zł. Dawało to kwotę odszkodowania w wysokości 10 tys. zł w przypadku uszkodzenia jednej osoby. Przy uszkodzeniu więcej osób przez jeden i ten sam wypadek otrzymywano 30 tys. zł. Taksówkarze należeli też do Związków Zawodowych Transportowców Rzeczpospolitej Polskiej.

Słuchaj Radia Bezpieczna Podróż