Zapomniana legenda – Prymasowski Buick…

0
1135

Kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia – wielki człowiek. Jeden z filarów polskiego Kościoła i polskiej wolności. Ale dlaczego akurat dziś o nim mówimy? Już wam wszystkim wyjaśniam. Otóż Prymas Tysiąclecia był wielkim fanem samochodów. W jego garażach zawsze przebywały nietuzinkowe pojazdy. Dziś chcielibyśmy przyjrzeć się bliżej jednemu z pojazdów Kardynała.

sm0_43-28-2 stefan_wyszynski_600_caf

Buick Wildcat wspaniały dar.

Dzisiejszym bohaterem będzie Buick Wildcat z roku 1966. Przepiękny, potężny, luksusowy to tylko kilka cech z całej listy zalet tego wspaniałego pojazdu. Gdy pojawił się za żelazną kurtyną wzbudzał ogromne zaciekawienie wręcz można by rzecz, iż szokował innych uczestników ruchu. Wprawiał w zachwyt i osłupienie nie tylko wyglądem lecz i brzmieniem silnika. Biło w nim bowiem ogromne benzynowe serce o pojemności 6,6l. Jednostka ta generowała aż 330 koni mechanicznych oraz 583 Nm momentu obrotowego. O tyle o ile w Stanach Zjednoczonych takie parametry nikogo nie zaskakiwały to w Polsce auta takiej klasy pozostawały tylko niedoścignionym marzeniem polskich konstruktorów, a zwykły przeciętny Kowalski nawet nie marzył aby coś takiego posiadać. Skąd więc tak wyszukane, imperialistyczne auto znalazło się za żelazną kurtyną? Był to prezent dla Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

14517623_992309967561890_1377919003507595804_n

Został ufundowany przez amerykańską Polonię i wysłany do Polski jako dar dla Prymasa Tysiąclecia. Lepiej chyba nie mogli trafić z prezentem. Dobrze wiedzieli co Prymas lubił najbardziej. Zawsze miał słabość do amerykańskich krążowników. Już wyobrażam sobie jego radość w momencie “rozpakowania” prezentu.

14523050_992309780895242_4905149149495393977_n

Auto było w posiadaniu Kardynała aż do końca jego dni. Prymas zmarł w 1981r i samochód właśnie wtedy został sprzedany. Trafił w okolice Rawy Mazowieckiej dokładniej do gminy Cielądz. Przez około 10 lat jeździł w tejże okolicy. Jednakże szybujące ceny paliw oraz niedostępność części zamiennych  sprawiły, iż właściciel postanowił pozbyć się auta. Wybrał mogłoby się zdawać najlepszą z możliwych opcji. Chcąc zachować ten egzemplarz dla potomnych jako swego rodzaju symbol i pamiątkę po Prymasie tysiąclecia stwierdził, że najlepszym wyjściem będzie oddanie pojazdu do Muzeum w Otrębusach. Otrzymał za niego równowartość ceny dwuletniego poloneza. Miał nadzieję oglądać później auto pięknie odrestaurowane zajmujące miejsce w szklanej gablocie…

14494870_992311444228409_6853658638280522666_n

Niestety to zdjęcie nie ukazuje niczego dobrego. Tak tak to to samo auto. To perełka Prymasa kawał historii motoryzacji. Miał być odrestaurowany jednakże ktoś się mocno rozmyślił i dziś auto kończy swój żywot w odmętach “muzeum “….

14563544_992311540895066_964686774704016052_n

Nie taki powinien być jego los, nie tak dziś powinien wyglądać. No cóż takie jest życie. Szkoda tylko, że dla tego wozu tak drastycznie się ono kończy. W mojej skromnej opinii szanse na odratowanie tego egzemplarza są już raczej znikome a szkoda bo mógłby to być piękny klasyk z niesamowitą historią.

Zapraszam do czytania poprzednich artykułów POLOWANIE NA KLASYKI – WIĘCEJ NIŻ JEDEN KLASYK TO ?