Mikrus MR 300 mógł być polską 500-ką

0
836
Mikrus MR 300

Mikrus MR 300

Wspominając początki polskiej motoryzacji nie sposób jest pominąć najmniejszego samochodu o nazwie – Mikrus MR 300. Powstał szybko wraz z gomułkowską odwilżą w 1956 roku. To jedna z pierwszych prób zbudowania pojazdu dla przeciętnego Polaka

Mikrus MR 300
Mikrus w USA

Od zawsze kochaliśmy samochody – jednak historia nie była zbyt łaskawa dla rozwoju polskiej motoryzacji. Zabory, wojny, zmiany ustrojów nie sprzyjały zmotoryzowaniu naszego kraju. Po zakończeniu II wojny światowej własny samochód, czy nawet motocykl dla wielu pozostawał jedynie sferą pobożnych życzeń. Jednym z pierwszych prototypów był zbudowany w październiku 1956 r – Mikrus MR 300 – gdy do władzy doszedł Wiesław Gomułka.

Wtedy to grupa entuzjastów i inżynierów z Wytwórni Sprzętu  Komunikacyjnego (WSK) w Mielcu i w Rzeszowie, za zgodą władz rozpoczęła pracę nad skonstruowaniem mikrosamochodu dla mas. Głównym założeniem projektu było uproszczenie pojazdu zarówno pod względem technologicznym, jak i również eksploatacyjnym. Miał być prosty w obsłudze, ergonomiczny i tani w eksploatacji. Wtedy nikt jeszcze nie oczekiwał wygód – pojazd miał po prostu przewieźć dwójkę dorosłych pasażerów z dwojgiem dzieci plus niewielką ilość bagażu.

Wartym dodania faktem jest, że dokumentacja dwusuwowego silnika o symbolu Mi10 opracowana została w WSK Rzeszów w rekordowym czasie około dwóch miesięcy. Inżynier Jerzy Dębicki oraz inż. Stanisław Duszkiewicz z Mielca wraz z grupą innych inżynierów, techników i monterów opracowała projekt karoserii, podwozia oraz innych podzespołów.

Mikrus MR 300

Mikrus MR 300 – samochód dla mas

Oficjalna premiera WSK Mikrus MR-300 odbyła się 22 lipca 1957 r., w dniu najważniejszej uroczystości okresu PRL-u – Święta Odrodzenia Polski. Pracami nad najmniejszym pojazdem żywo interesował się premier Józef Cyrankiewicz – jeden z nielicznych zwolenników masowej motoryzacji w najwyższych władzach państwowych  PRL. Konstruktorzy opracowali także wersję kabriolet. Dwa prototypy ze składanym dachem z tkaniny były gotowe pod koniec 1957 r. Seryjny montaż pierwszych Mikrusów miał miejsce w Mielcu, a to w dużej mierze zasługa uporu i determinacji twórców pojazdu, którzy wykazali się nimi w walce z ówczesną biurokracją. Sprzedaż na dobre ruszyła 12 grudnia 1958 r. Cenę nowego Mikrusa ustalono na poziome 35 tys. złotych. Dla porównania nowa Warszawa była wyceniona na 120 tys. złotych. Mikrus spełniał więc podstawowe założenie – był przystępnym cenowo samochodem. Nie udało się jednak spełnić optymistycznego planu budowy 5000 aut w ciągu roku, zaś wdrażanie produkcji trwało zbyt długo.

Mikrus MR 300

Mikrus MR 300 Pick-up

W 1960 roku, gdy produkcja Mikrusa powoli dobiegała końca, w biurze konstrukcyjnym WSK w Mielcu opracowano w ciągu 10 dni prototyp o nadwoziu pick-up. Miał on być odpowiedzią na dyrektywę władz państwowych, która żądała od fabryk samochodowych wytwarzania małolitrażowego auta dostawczego. Zapotrzebowanie polskiej gospodarki oceniano na 100 tysięcy takich pojazdów. Mikrus Pick-up był w stanie przewozić do 200 kg ładunku. Zdecydowano o montażu identycznych zespołów jezdnych, jak w wersji osobowej. Z kolei nad skrzynią ładunkową można było rozpiąć brezentową opończę na rurowych pałąkach. Ten projekt, jak wcześniejszy – kabrioletu, nie doczekał się realizacji.

Jednostką napędową pojazdu był dwusuwowy, dwucylindrowy, chłodzony powietrzem silnik o 296 cm³. Jednak słaby motor – 14,5 KM-  nie był w stanie zapewnić znaczących osiągów. Napęd przenoszony był przez dwutarczowe sprzęgło do czterobiegowej skrzyni biegów, a następnie na tylne koła. Mikrus MR-30 od 0 do 70 km/h rozpędzał się w czasie nieco ponad pół minuty i uzyskiwał maksymalną prędkość w granicach 85–90 km/h. Zużycie paliwa w zakresie 4,5–6 dm³/100 km pozwalało przy zbiorniku o pojemności 27 dm³ na 450-kilometrowy zasięg jazdy.

Mikrus MR 300
Mikrus MR 300 w filmie “Nie Lubię Poniedziałku”

Mikrus MR 300 – właściwości jezdne

Mikrus prowadził się łatwo, stabilnie zachowywał się też na zakrętach. Hamulce były zadowalające, aczkolwiek małe, 10-calowe koła niezbyt nadawały się do jazdy po większości ówczesnych dróg i ulic. Wadą pojazdu była jego głośność, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz auta. Z przodu było wystarczająco miejsca, ale wsiadanie i wysiadanie z auta stawało się bardzo niewygodne z powodu wąskich drzwi. Do ogrzewania wykorzystywano powietrze, które chłodziło silnik, natomiast przewietrzanie umożliwiały odsuwane szyby w bocznych drzwiach. Bagażnik o pojemności 200 dm³ znajdował się z przodu samochodu przed nogami kierowcy i pasażera. Można było się do niego dostać wyłącznie z wnętrza auta.

Liczba jeżdżących Mikrusów w oryginalnym stanie stale ulega zmniejszeniu. W części z pojazdów montowano np. silniki od Fiata 126p. Na dzień dzisiejszy zachowały się egzemplarze poszukiwane na rynku pasjonatów zabytkowych pojazdów w Polsce. Szacuje się że, jeżdżących i całkowicie odrestaurowanych w oryginalnym stanie Mikrusów jest zaledwie kilkanaście.

Fiat 500 – dzieje włoskiej perełki