Kochajmy Syrenki, czyli polskie filmy promujące motoryzację

0
37

Kochajmy Syrenki to film, którego tytułem rozpoczynamy nasz nowy cykl. Jego bohaterami będą polskie auta czasów PRL-u i polskie filmy je promujące.

Motoryzacja. Myślę, że jest to zagadnienie każdemu z nas znane niektórym lepiej, niektórym gorzej. Podejrzewam również, że spora część z Was pasjonuje się filmem. Jak wiadomo nie od dziś istnieją różne gatunki filmowe, a aktorzy grający główne role swoimi nazwiskami promują nowe dzieło twórcy. A co by było, gdyby zamiast aktora główną rolę w produkcji odegrał samochód? Z pozowaniem fotoreporterom na ściankach mógłby być mały problem, jednakże wcale nie jest to rzeczą nie możliwą do realizacji. Wszak sytuacja wielokrotnie już pokazała, że łączenie zainteresowań motoryzacyjno-kinowych, może dać naprawdę ciekawe efekty. Zapraszam na serię artykułów poświęconą filmom, w których to czterokołowi aktorzy odegrali w nich jeśli nie główną, to kluczową rolę. Ich udział w filmie skutecznie promował polską motoryzację, a owe modele aut zdobyły miano kultowych.

Kochajmy Syrenki – kultowe filmy promujące motoryzację

Kiedy myślimy o filmie, w którym główną rolę zagrał samochód, pierwsze co przychodzi do głowy to z całą pewnością „Kochajmy Syrenki” w reżyserii Jana Rutkiewicza. Zwariowana komedia muzyczna z 1966 roku oprócz głównej czterokołowej aktorki, jaką była „Syrenka” posiada również aktorów grających postacie ludzkie, i to jakich! W rolach dwóch przyjaciół Marka i Aleksandra wystąpili Bohdan Łazuka i Jacek Fedorowicz. Oglądając obraz Rudkiewicza mogliśmy podziwiać piękno naszych polskich Mazór, ponieważ rzeczeni przyjaciele spędzają wakacje właśnie tam. W trakcie odpoczynku zakupują używaną „Syrenkę” na raty. Z racji tego, że zostało im jeszcze kilka rat do spłacenia zatrudniają się jako akwizytorzy. Po pewnym czasie wchodzą w konflikt z dwoma muzykami z miejscowego zespołu, no i tu nasza intryga się rozpoczyna. Nie będę więcej zdradzać, zdecydowanie warto obejrzeć samemu ten film. Z całą pewnością ogromną radość sprawi widzowi zorientowanie się o co w tym wszystkim chodzi.

Kochajmy Syrenki – główna bohaterka

Na szczególną uwagę zasługuje tytułowa trzycylindrowa „Syrenka”. Jak na drugą połowę lat 60. Sceny z tym samochodem śmiało możemy nazwać brawurowymi. Jak na trzycylindrowy małolitrażowy silnik to auto wyróżnia się wyjątkowo dużym przyspieszeniem, natychmiastową reakcją na pedał gazu, czy dużą prędkość maksymalną. Ale on był trzycylindrowy? Po obejrzeniu tego filmu część z Was może z niedowierzaniem zadać to pytanie. Modelem występującym w filmie była najprawdopodobniej „Syrena”  104. Była ona dwudrzwiowym sedanem, posiadającym faktycznie trzycylindrowy silnik o pojemności 800 Cm3 i mocy 40 koni mechanicznych. Jak na tamte czasy, naprawdę chapeau bas.

Kochajmy klasykę – motoryzacyjną i filmową

  • Kultowe dzisiaj dzieło Jana Rutkiewicza pokazuje, że filmy w których główną rolę odgrywa motoryzacja mogą powstawać. Mało tego mogą się podobać, a dodatkowo korzystając z zabytkowych dziś samochodów, z automatu otrzymują takie samo miano. Mam nadzieję, że rozpoczęta przeze mnie seria będzie inspiracją do sięgnięcia do tego rodzaju filmów, a może i zakupu podobnego z opisywanych modeli aut.

Spodobał ci się nasz temat? Przeczytaj także: Syrena Sport