Nieznane supersamochody – egzotyczne egzotyki

0
269
Nieznane supersamochody

Nieznane supersamochody – o tych egzotykach mało kto słyszał

Sportowe samochody z najwyższej półki z natury są zjawiskiem egzotycznym, zwłaszcza w warunkach polskiego rynku motoryzacyjnego. Są jednak modele, których spotkać na ulicy po prostu nie sposób. Jedne są już klasykami, inne dopiero aspirują do tego miana. Łączy je jedno – sportowe osiągi. Przedstawiamy Wam zestawienie, w którym ujęliśmy nieznane supersamochody, o jakich nie wypada nie napisać.

Nieznane supersamochody – Cizeta Moroder V16T

Nieznane supersamochody - Nieznane supersamochody – Cizeta Moroder V16T
1. Nieznane supersamochody – Nieznane supersamochody – Cizeta Moroder V16T

Cizeta Moroder V16T to dzieło jednego z twórców najwspanialszych maszyn spod znaku szarżującego byka. Claudio Zampolli, bo o nim mowa, po ośmiu latach pracy w Lamborghini wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie założył własny warsztat serwisujący i naprawiający włoskie egzotyki. Słynny inżynier miał jednak inne marzenie – stworzyć własny supersamochód. Aby je spełnić, Zampolli sprzedał swoją prywatną kolekcję samochodów i pozyskał wsparcie finansowe włoskiego kompozytora – Giorgio Morodera. Tak powstała marka Cizeta Automobili.

Nazwa to nic innego jak inicjały założyciela, wypowiadane w języku włoskim. Założenia były bardzo ambitne. Pierwszy model miał być napędzany nie zapożyczonym a autorskim silnikiem. Mało tego, jednostka miała legitymować się, uwaga, szesnastoma cylindrami. Pierwsza prezentacja prototypu odbyła się w 1988 roku. Rok później zaprezentowano kolejny egzemplarz prototypowy, a w 1991 roku gotowy supersamochód. Zgodnie z zapowiedziami, do napędu posłużyła jednostka V16 o pojemności 6 litrów. Ciekawostka, ogromny silnik został umieszczony poprzecznie, dlatego samochód przypomina rozmiarami most zwodzony. Kolejna ciekawostka – litera T w nazwie sugeruje obecność turbosprężarki, ale to błędna interpretacja. Tak naprawdę obrazuje tylko układ jaki tworzy silnik i skrzynia biegów.

Moc szesnastu cylindrów

Ogromny silnik generował 550 KM i 540 Nm. Zapowiadało to świetne osiągi, ale te były nieco stłumione przez znaczną masę auta. Cizeta ważyła 1700 kg. Dawało to współczynik masy do mocy na poziomie przekraczającym 3 kg na każdy koń mechaniczny. W rezultacie, samochód przyspieszał do setki w 4,5 sekundy i osiągał 325 km/h.

Wnętrze zapewniało dość przestrzeni dla kierowcy i pasażera, ale sama deska rozdzielcza była wyjątkowo ascetyczna. Przed oczami kierowcy znajdował się wyłącznie prędkościomierz i obrotomierz. Cała reszta wskaźników została zastąpiona lampkami kontrolnymi.

Nieznane supersamochody – Mitsuoka Orochi

Nieznane supersamochody - Mitsuoka Orochi
2. Nieznane supersamochody – Mitsuoka Orochi

Kolejny egzotyk w naszym zestawieniu to Mitsuoka Orochi. Pierwsze słowo, które nasuwa się na język na widok japońskiej maszyny, to… brzyyydal! Ten dziwaczny twór wygląda jak ryba żyjąca w oceanicznych głębiach, ale, w odróżnieniu od słonowodnych potworów, nie jest zbyt skutecznym zabójcą. Auto bazuje na podwoziu Hondy NSX, więc zapowiada się bardzo dobrze. Niestety, dalej jest już tylko gorzej. Do napędu posłużyła jednostka V6 autorstwa Toyoty, uzbrojona w turbodoładowanie. Generowana moc jest jednak bardzo skromna – 234 KM ani nie brzmi imponująco, ani nie zapewnia japońskiemu coupe wybitnych osiągów. Orochi potrzebuje 6,5 sekundy, by osiągnąć pierwszą setkę. Prędkościomierz kończy pracę na liczbie 250.

Prototyp zaprezentowano w 2001 roku. Cztery lata później odbyła się prezentacja wersji odkrytej. Sprzedaż wystartowała w 2006 roku. Rok później producent zaprezentował wersję pokazową – Orochi Kabuto. Ta wersja wyróżniała się agresywniejszym wyglądem i elementami nadwozia z włókna węglowego.

Nieznane supersamochody – Lotec Sirius

Lotec Sirius
3. Nieznane supersamochody – Lotec Sirius

Prace nad niemieckim supersamochodem rozpoczęły się już w 1992 roku. Trzy lata później światło dzienne ujrzał pierwszy prototyp, jednak nie zwiastował on rychłego rozpoczęcia produkcji. Gotowy model zaprezentowano dopiero w 2001 roku, podczas targów w Genewie. Podczas prezentacji prototypu, producent zapowiedział, że wersja drogowa będzie w stanie rozwinąć 1300 KM. Jak się okazało, były to optymistyczne założenia, jednak nikt nie nazwie tego modelu słabeuszem.

Do napędu posłużyła sześciolitrowa jednostka V12, autorstwa Mercedesa. Dzięki dwóm turbosprężarkom, moc widlastej dwunastki sięgnęła poziomu 1200 KM. Cała moc trafiała na koła osi tylnej za pośrednictwem sześciobiegowej skrzyni manualnej.

Potworna moc zwiastowała niesamowite osiągi i właśnie takie były w rzeczywistości. O ile czas przyspieszenia od 0 do 100 km/h nie zwala z nóg na tle innych supersamochodów (3,8 sekundy), to czas, który wskazówka prędkościomierza potrzebuje na wskazanie 200 km/h, już tak. 7,8 sekundy nawet dziś robi ogromne wrażenie. 300 km/h było osiągane po niespełna 17 sekundach. Prędkość maksymalna? 400 km/h. W swoim czasie, Lotec Sirius był poza zasięgiem konkurencji.

Do budowy samochodu posłużyła wzmocniona stal włókno węglowe, kewlar i włókno szklane. Siłą rzeczy, musiało to zaowocować niską masą. Gotowy samochód ważył zaledwie 1280 kg, co należy uznać za świetny wynik.

Nieznane supersamochody – Ascari A10

Ascari A10
4. Nieznane supersamochody – Ascari A10

Czas na coś bardziej współczesnego. Angielska firma Ascari powstała w 1995 roku i od tamtego czasu, całkiem śmiało poczyna sobie na rynku sportowych samochodów z najwyższej półki. Zaprezentowany w 2006 roku model A10 to w praktyce nic innego, jak nieco ugrzeczniona i dostosowana do jazdy po drogach publicznych (choć ze względu na charakter samochodu, ta kwestia jest mocno dyskusyjna) wersja wyścigówki KZ1-R.

Już sam wygląd angielskiego sportowca zdradza jego torowe korzenie, a wnętrze tylko utwierdza w przekonaniu, że to niemal torowa maszyna. Na pokładzie nie ma żadnego wyposażenia, które mogłoby niepotrzebnie podnieść masę. Stereo? Klimatyzacja? Poduszki powietrzne? A po co to komu?! Jest klatka bezpieczeństwa, są kubełkowe fotele i szelkowe pasy bezpieczeństwa. Jest też zmodyfikowany silnik V8, wywodzący się z BMW M5. W modelu A10, niemiecka pięciolitrówka generuje 600 KM. To wystarczy, żeby do setki przyspieszyć w czasie 2,8 sekundy. Prędkość maksymalna tego potwora to 354 km/h.

Standardowo montowana była 6-biegowa skrzynia manualna, ale za dopłatą można było mieć na pokładzie przekładnię sekwencyjną, która jeszcze bardziej upodabniała model A10 do torowego odpowiednika. W chwili debiutu, za Ascari A10 trzeba było zapłacić 350 tysięcy funtów.

Nieznane supersamochody – Venturi Atlantique 300

Venturi Atlantique 300
5. Nieznane supersamochody – Venturi Atlantique 300

Ostatni opisywany model trochę odstaje od pozostałych, bo Venturi Atlantique 300 nie jest czysto sportowym samochodem, a bardziej przedstawicielem klasy GT. Niemniej jednak jest to na tyle rzadki i na tyle ciekawy samochód, że warto o nim wspomnieć.

Na początku lat 90., o francuskiej marce Venturi zrobiło się naprawdę głośno , a to za sprawą startów w Formule 1. Zespół zbudowany na podwalinach teamu Larrousse miał promować drogowe modele marki. Efekt był raczej mizerny, ale nie o tym mowa.

Piękne coupe Atlantique 300 zadebiutowało w 1996 roku. Do napędu posłużyła trzylitrowa jednostka V6, wspomagana turbosprężarką. W tej konfiguracji, silnik wcześniej wykorzystywany w różnych modelach spod znaku Peugeota i Renault, generował 285 KM i 420 Nm. Auto zapewniało całkiem niezłe, choć nie topowe osiągi – 5,5 sekundy od 0 do 100 i 280 km/h prędkości maksymalnej.

W ofercie pojawiła się też zdecydowanie za słaba wersja wolnossąca, generująca 210 KM. W 1998 roku widlasta szóstka została zmodyfikowana, a moc wzrosła do 310 KM.

1. CC BY-SA 2.0; autor: Pat Durkin; źródło: wikimedia

3. CC BY-SA 3.0; autor: Buttonfreak; źródło: wikimedia

4. CC BY-SA 3.0; autor: Ascarinet; źródło: wikimedia

grafika tytułowa: CC BY 2.0; autor Craig Howell; źródło: wikimedia